Gaziantep z trochę innej strony

No i stało się… Po 3 miesiącach pobytu w Turcji, wreszcie doczekaliśmy się tego, czego chyba, każdy z Europejskich studentów w Gaziantep, obawiał się najbardziej – ZIMY !  Trudno nazwać pogodę, jaką w tych dniach mieliśmy, „typowo” zimową , bo daleko jej do tego co działo się  w tym czasie w Polsce, ale spadek temperatury i opady dały, nam się we znaki. Jeżeli mam być obiektywny, to przyrównał bym ją raczej do zwykłej „mokrej” polskiej jesieni. Choć przez ostatnie kilkanaście dni temperatura spadła poniżej 10 stopni (oczywiście 10, powyżej zera) i w zasadzie non stop padał deszcz, to do minus 20 w Polsce, tej „pustynnej zimie” jeszcze daleko.  Ku naszemu zdziwieniu, mimo że dużymi krokami zbliżał się styczeń, pewnej nocy, nad Gaziantepem rozpętała się burza z piorunami!

W tutejszych gazetach i internecie dużo się pisało o fatalnej sytuacji pogodowej w Europie. Turcy byli zaskoczeni ilością zgonów w Polsce. Nie byli w stanie zrozumieć jak ludzie mogą ginąć z zimna. Niektórzy nawet składali kondolencje.

Ziąb i dość  spora ilość nauki przytrzymała nas (chwilowo) w akademiku, jednak podczas ostatnich dwóch tygodni, mieliśmy okazję uczestniczyć w dwóch bardzo ciekawych wycieczkach i kilku innych mniejszych wydarzeniach.

(1) Stacja uzdatniania wody (9 grudzień 2010)

Niestety o tym, że jedziemy na tą wycieczkę dowiedzieliśmy się w zasadzie w momencie w którym wsiedliśmy do autobusu. Nie zjedliśmy nawet śniadania (ulubionej bułeczki z serkiem i pomidorkiem za 1 lira, z uczelnianego bufetu). O aparacie fotograficznym czy kartce papieru, do sporządzenia notatek nawet  nie będę wspominać. Jednak dzięki uprzejmości kolegów z Iraku dostałem kartę pamięci ze zdjęciami. Ku naszemu zdziwieniu, tak duże miasto jak Gaziantep, ma tylko jedną stację uzdatniania wody. Według nieoficjalnych szacunków, w Gaziantepie może żyć nawet 1,5 mln mieszkańców, a w aglomeracji ponad 2 mln. Na pewno, wpływ na to, ma spory odsetek ludności Kurdyjskiej, nielegalnych imigrantów i ludzi nie zarejestrowanych w żadnym urzędzie. Z tego co mi się obiło o uszy, Turkom jest na rękę , nie rejestrować mieszkańców pochodzenia Kurdyjskiego,  bo  to „ładnie” wygląda w papierach, że w mieście żyje  więcej Turków… ale raczej nie będę rozwijać tego tematu. Wiem, że dla wielu rodowitych Turków, temat tej mniejszości jest nadzwyczaj drażliwy a jak zaczyna się rozmowę o Kurdystanie, to można odczuć wzrost agresji w tonie ich głosu. Ale wróćmy do tematu…  Dzienna wydajność stacji wynosi 360000 – 384000 [m3/d], jednak w dniu w którym odwiedziliśmy obiekt , oscylowała w  okolicy 252000 [m3/d].  Nie jest to jakaś oszałamiająco duża ilość, biorąc pod uwagę rozmiar Gaziantepu (2 razy więksy od Krakowa!) i prognozowane dzienne zużycie na mieszkańca, które wynosi 225 [l/d]. Dla porównania w Polsce zużycie to 120 [l/d].  Dla lepszego zrozumienia tematu mały cytat ze strony MPWiK

ZUW „Raba I” i „Raba II” (Dobczyce) są w stanie dostarczyć 196,0 tys. m3 wody na dobę. Są one głównym źródłem zaopatrzenia w wodę Krakowa oraz kilku innych miejscowości. Ich łączny udział w ogólnej dostawie wody wynosi około 55% dobowego zapotrzebowania na wodę. (100% – 356364 [m3/d])

Należy tutaj dodać, że Kraków poza wyżej wymienionymi Dobczycami ma trzy inne stacje u.w.

Woda do Gaziantepu tłoczona jest z oddalonej o 67 km zapory rurami o średnicy 1600 [mm].  Dookoła miasta zlokalizowana jest kilka zbiorników usytuowanych na wzgórzach, służących to podnoszenia ciśnienia w sieci. Zakład jest dość stary , bo został wybudowany w 1987 roku i raczej po tym co zobaczyliśmy nie były w nim prowadzone żadne większe prace remontowe. Z ciekawostek: Większość urządzeń w ZUW znajdowała się na świeżym powietrzu, ale w żaden sposób nie wpływało to na proces, bo temperatura w Gaziantepie i tak nigdy nie spada poniżej 0 stopni. Ponadto zabrano nas do chlorowni i mimo, że  na drzwiach do pomieszczenia pisało, że  nie wolno wchodzić bez maski gazowej , mogliśmy sobie swobodnie porobić zdjęcia i w zasadzie chodzić gdzie nam się żywnie podobało. Nie będę opisywać poszczególnych urządzeń, bo a) nie chce przynudzać b) a nuż przeczyta to jakiś profesor, ja strzelę gafę a później będzie mi wstyd. Pod tekstem załaczam link do zdjęć na picassie, gdzie znajdują się drobne opisy

Przerwa (Intermmision)

w ramach przerwy mała anegdotka dotycząca kina ! Jeżeli ktokolwiek oglądał stare filmy, jak „Przeminęło z wiatrem” czy „Ben Hur” musi pamiętać przerwę w połowie filmu. Pojawiała się klatka z napisem „intermmision”, ilustrowana jakimś podkładem dźwiękowym, aby widzowie mieli chwilę na odpoczynek. W Turcji w kinach jest podobnie… w połowie każdego filmu jest 15 minutowa przerwa na dwie ulubione rzeczy Turków, czyli Herbatę i Papierosy…

(2) Oczyszczalnia ścieków (23 grudzień 2010)

Po 2 tygodniach fatalnej pogodny , nagle nadeszła „wiosna”, temperatura diametralnie się podniosła i znowu można było chodzić w krótkim rękawku. Na kilka dni przed świętami wybraliśmy się na zorganizowaną przez uczelnie wycieczkę na oczyszczalnie ścieków. Oczyszczalnia która odwiedziliśmy została wykonana w 1999 roku przez francuską firmę. Wydajność obiektu wynosi 200 000 [m3/d] . Podobno w mieście znajdują się jeszcze dwa obiekty tego typu, ale ten który przyjemność mieliśmy odwiedzić był największy. Ciekawostką jest to , że w Gaziantepie, w żaden sposób nie oczyszcza się ścieków deszczowych. Co więcej, miasto nie robi zupełnie nic z  wodą z opadów … Z tego co zrozumiałem z rozmowy, to filozofia władz jest taka : jak się zdarzy że popada – to  i tak gdzieś wsiąknie. W ciągu roku występuję tylko kilkanaście dni deszczowych, więc nikt się jakoś tym bardzo nie przejmuje. A projektowanie sieci i oczyszczalni na taką ewentualność diametralnie zwiększyło by koszty inwestycji.

Oczyszczone ścieki , trafiają do kanału, który płynie po rolniczych terenach, przez ponad 60 km ,w kierunku rzeki Eufrat , Wodna ta może być za darmo wykorzystywana przez farmerów do irygacji pól.

(1) Zgarniacz, na drugiem planie obrzeża Gaziantep

->więcej zdjęć<-

Na zakończenie króciutka relacja z drugiego meczu na którym byliśmy w Turcji (nie ma koncertów, to trzeba się na sport przerzucić!)

Mecz GaziantepSpor kontra Galatasaray Istanbul (22 grudnia 2010)

Znowu udało nam się dostać darmowe wejściówki na mecz. Tym razem stanęliśmy po przeciwnej stronie barykady i usiedliśmy wraz z kibicami Galtasaray. Stadion był wypełniony po brzegi.  Fani drużyny z Istambułu, o wile głośniej i bardziej żywiołowo dopingowali swoją drużynę… więc i my musieliśmy na poczekaniu nauczyć się kilku tureckich piosenek . Z ciekawostek: na stadion za darmo mogą wchodzić dzieci do 10 roku życia. Przed wejściem zaczepiła nas grupka Kurdyjskich chłopców, w wieku 5-7 lat. Nasi Tureccy koledzy, którzy zaprosili nas na mecz, wprowadzili dzieciaki na stadion.  Kolejna ciekawostka to , że na mecz nie wolno wnosić żadnych monet w portfelu...zdarzały się przypadki , że znienawidzona drużyna została obrzucona drobniakami.

Mecz zakończył się wynikiem 1:1

WSZYSTKIM ŻYCZĘ WESOŁYCH ŚWIAT... wigilię spędzimy przy piekniej pogodzie i temperaturze , trochę poniżej 20 stopni ! A teraz kończę, trzeba lepić uszka, ubierać choinkę … no i najważniejsze: ogolić się

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: