…life goes on in Gaziantep

Gaziantep w doborowym towarzystwie

(Czyli wizyta Gabrysi , jako pretekst do opowiedzenia historii Zeugmy)

5-8 grudzień 2010

Moim pierwszym (i zapewne ostatnim) gościem z Polski była Gabrysia German. Gabrysia spędziła w Gaziantep zaledwie 4 dni, ale jej wizyta była niezwykle miłą odmianą od Tureckiej codzienności. Wieczory w akademiku upływały pod znakiem tradycyjnego studenckiego picia piwska oraz palenia Nargile. Muszę dodać , że Gabi przywiozła nam wiele prezentów z Polski, w postaci jedzenia i naszego rodzimego alkoholu (Żubrówka – mniam!). Przez co uśmiech na naszych twarzach nie zniknął do momentu wykończenia zapasów. Podczas pobytu, pokazaliśmy jej stałe punkty programu, czyli zamek, stary bazar, labirynt uliczek w centrum miasta, Sanko Park – czyli naszą największa galerię handlową oraz Muzeum „Zeugma”. To ciekawe, ale do tej pory, nie miałem okazji odwiedzenia tego, jednego z najważniejszych muzeów w tej części Turcji. Korzystając z okazji poniżej  przybliżę jakże fascynująca (dla mnie) historię miejsca:

(1) Mozaika przedstawiająca Cygankę (?)

(Muzeum) Zeugma (Ζεύγμα)

Zeugma została założona w 300 roku p.n.e, przez jednego z Greckich generałów, podwładnego Aleksandra Wielkiego.  Nazwa miejscowości oznacza po Grecku: „przeprawa, most pontonowy”. W internecie znalazłem taki oto opis, który uzmysłowił mi potęgę i rangę  miejsca:

„(…) Tu, w drodze do Mezopotamii, przekraczały Eufrat armie i karawany kupieckie. Tędy wiódł słynny jedwabny szlak. W czasach rzymskich była Zeugma miastem granicznym i siedzibą legionu. Liczyła wówczas ok. 70 tys. mieszkańcow, ponad trzy razy więcej niż Pompeje. (…)”

Kompleks wykopalisk mieści się  około 40 km na wschód od Gaziantepu, w okolicach wsi Nizip (dokładnie Birecik). Zegume odkryto trochę ponad 30 lat temu, ale prace odkrywkowe, na dobre ruszyły dopiero około roku 87′ , zaraz po rozpoczęciu robót budowlanych nad tamą na rzece Eufrat (odsyłam do tego wpisu). Rozpoczął się dramatyczny wyścig z czasem, ponieważ Zeugma w większości leżała na terenach przeznaczonych na zatopienie. Z tego co wyczytałem w internecie, to archeologowie mieli zaledwie nie całe 2 tygodnie na ratowanie zabytków. Wedy to prace  związane z napełnianiem zbiornika zostały wstrzymane na 10 dni, (co kosztowało rząd Turcji około 10 mln$). Konstrukcja tamy została ukończona, a poziom wody systematycznie się podnosił, zalewając kolejne partie antycznego miasta. Dopiero w roku 2000  woda osiągnęła swój ostateczny poziom. Początkowo powierzchnia Zegumy wynosiła 2000 ha, po całkowitym napełnieniu zbiornika obszar zmniejszył się  do 600 ha. Budowa tamy była gigantyczną inwestycją energetyczną, która dodatkowo miała nawodnić pustynne tereny południowej Turcji. Z tego względu to co miało zostać zalane, schodziło na drugi plan… Zresztą jak pisałem wcześniej, Turcy nie za bardzo przejmują się zabytkami, nawet tej rangi co Zeugma. Na szczęście udało się uratować dużą część zbiorów. Oczywiście przez ostatnie stulecia spora część została ograbiona przez hieny cmentarne i wszelkiego rodzaju rabusiów, ale to też jakoś specjalnie mnie nie dziwi. W tym momencie w Gaziantep kończone są prace nad największym na świecie muzeum mozaiki, w którym przechowywane będą zbiory z całego obszaru Zeugmy. Podczas prac archeologicznych odnaleziono tysiące  mozaiek, rzeźby z brązu, w całości zachowane budynki, monety i wiele  innych bezcennych eksponatów sprzed setek lat. Do najważniejszych zabytków znalezionych w antycznym mieście, bez wątpienia należy fragment mozaiki przedstawiający cygańską dziewczynę w chuście. Niektórzy twierdzą, że mozaika może przedstawiać młodziutkiego Aleksandra Wielkiego. Ten spór chyba nigdy nie zostanie rozwiązany, ale w tym momencie, nie jest to jakoś szczególnie ważne. Sama tajemnicza dziewczyna, której głowa odziana jest w chustę, stała się najważniejszym symbolem Gaziantep!

(2) Jedna z setek mozaiek w muzeum Zeugma

praca niewolnika przez jeden dzień była warta tyle co 4 bochenki chleba albo 375 g oliwy

Gaziantep Üniversitesi – czyli, o studiach, słów kilka

Nie samymi wycieczkami człowiek żyje,  w ramach odsapnięcia od antycznych miast, podróży w dzikie zakątki Turcji  i innych przygód,  druga część wpisu poświęcona będzie bardziej przyziemnym sprawom , a mianowicie Uniwersytetowi. Nauki mamy dość sporo, ale spokojnie można to pogodzić z innymi Erasmusowymi przyjemnościami. W Gaziantepie nie ma wydziału Inżynierii Środowiska, ale na budownictwie jest dość sporo przedmiotów, które pokrywają się z naszym tokiem studiów. Poniżej przedstawiam listę kursów na które uczęszczamy, wraz z króciutkim opisem:

1. Geotechnical Exploration (Najciekawszy przedmiot, uczymy się o badaniach geotechnicznych, przygotowujemy raporty… nawet już jeden egzamin był (76%)… a gdybyśmy zostali na drugi semestr, to może udało by się wyjechać do Dubaju na wycieczkę fakultatywną! szkoda, że Politechnika tak nie rozpieszcza swoich studentów)

2. Natural Hazards (Na zaliczenie mamy głownie prezentacje, do tego kilka dużych prac domowych o wulkanach, trzęsieniach ziemi , powodziach i innych tego typu sprawach. Bez wątpienia najłatwiejszy przedmiot)

3. Pipe And open Chanel Hydraulics (projekt z sieci wodociągowej w EpaNecie (CROSS) i sieci kanalizacyjnej.  Jak dotąd, najprzyjemniej mi się pracowało nad tym tematem, ale szkoda, że sami musieliśmy się nauczyć EpaNeta bo nauczyciel nie miał o nim zielonego pojęcia)

4. Costal Pollution (coś jak OCHRONA WÓD! – zainteresowani wiedza o co chodzi… Tysiące wzorów z których nic nie rozumiemy a musimy udawać, że wszystko jest dla nas logiczne. Do tego zadania domowe, na ten sam temat- męczarnia ! )

5. Experimental Methods in Civil Eng. Hydrology (na początku były jakieś różniczki, ale później zaczęliśmy się uczyć o bardziej przyziemnych sprawach jak na przykład przepływomierze. Przyjemy przedmiot, ale dużo pracy trzeba włożyć w prezentacje , bo z zajęć na zajęcia sami opracowujemy kolejne zagadnienia)

6. Costal Hydraulics (kolejny przedmiot z którego mało co rozumiemy. W zasadzie od 3 miesięcy wałkujemy temat Turbulencji, we wszystkich możliwych postaciach. Temat nie należy do najłatwiejszych, a podręcznik jest napisany takim językiem, że nawet jak by był po polsku, to mało co bym z niego rozumiał, no ale trzeba walczyć! w końcu w Polsce nie takie przeszkody się pokonywało)

I to by było na tyle gadania o studiach (oczywiście w tym wpisie)… w kolejnym poście , postaram się  pokrótce opisać  kampus, na którym żyjemy… A teraz przejdźmy do przyjemniejszych tematów:

Kilka historii z Gaziantepu

na rozgrzewkę, dwa zdjęcia z tureckiej jezdni…

(3) UWAGA! Turcy na drodze

To , bynajmniej nie jest korek … a samochody wcale nie stoją w miejscu…

(4) Bezpieczeństwo, przede wszystkim …

Gdy widzę takie sytuacje (a uwierzcie mi! , w Turcji jest tego pełno),  próbuje się postawić w sytuacji rodziców tego dziecka. ja rozumiem, że można ufać ludziom, ale gdyby, kierowca auta w którym jechaliśmy, nie wyhamował i uderzył w poprzedni samochód. Ta dziewczynka zamieniła by się w krwawą plamę, na przedniej szybie.

Podczas ubiegłych tygodni spędzonych w Gaziantep, mogliśmy zobaczyć między innymi ogród botaniczny oraz Ormiański kościół przerobiony na meczet.

Kościół Najświętszej Marii Panny

(5) chłopiec spoglądający na żyrandol w meczecie kościele

Kościół powstał w roku 1892, jego pierwotna nazwa brzmiała Kościół Najświętrzej Marii Panny.  Budowla została wzniesiona przez miejscowych Ormian w miejscu gdzie znajdowały się jaskinie, w których odprawiane były nabożeństwa. Podczas pierwszej wojny światowej świątynia została odebrana ludności Ormiańskiej, a budynek został przekształcony na więzienie. Wewnątrz skonstruowano drewniane podesty, tworzące kondygnacje, na których znajdowały się cele. W środku budynku mogło być nawet przetrzymywanych do 1000 więźniów, biorąc pod uwagę powierzchnie konstrukcji, jest to niewyobrażalnie duża liczba! Podczas I wojny światowej na terenie Turcji doszło do masowych mordów Ormian. Nie oszczędzono nawet kobiet i dzieci, wielu wypędzono na  pustynie Syryjską, gdzie bez wody i ochrony przed słońcem ginęli w męczarniach.  Szacuje się, że podczas tej  przerażającej czystki etnicznej (do której, swoją drogą Turcja nie chce się przyznać) zginęło nawet 2 mln Ormian.  Po wojnie  świątynia została przekształcona w meczet. Dobudowano dwa minarety, zdjęto wszystkie krzyże oraz chrześcijańskie symbole . W miejscu w którym kiedyś stał ołtarz , dziś wisi ogromna Turecka flaga (patrz zdjęcie powyżej) . W niektórych miejscach dalej widnieją ślady po krzyżach, których nie udało się usunąć. Kościół jest największym znanym Ormiański Kościół na Bliskim Wschodzie

Gaziantep! şampiyon!

12 grudzień 2010

Kolejnym ciekawym wydarzeniem w jakim mieliśmy okazje uczestniczyć, był mecz ligi Tureckiej: Gaziantep kontra Kayseri. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla naszego Antepu. Obeszło się bez jakichś większych chuligańskich wybryków, no może poza kilkoma ogniskami na siedzeniach… Ale podejrzewam, że lokalnym po prostu było zimno. (Tego dnia prawie cały czas padało, a temperatura spadła do około 10 stopni). Za dwa tygodnie nasza drużyna zmierzy się z Galatasaray Istanbul, będzie się trzeba solidnie uzbroić i wybrać na to spotkanie !

(6) Gaziantep! şampiyon!


Reklamy

One Response to …life goes on in Gaziantep

  1. Michal says:

    Yyyyy, „Najświętrzej”???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: