Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 4 (Damaszek)

Ciąg dalszy wpisu Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 3

8. Damaszek    ( دِمَشق‎  )

Do Damaszku dojechaliśmy późnym wieczorem. Jak już wcześniej wspominałem, sposób jazdy po syryjskich ulicach woła o pomstę do nieba. Niestety, miałem tą nieprzyjemność siedzieć na przednim siedzeniu i widzieć wszystkie manewry jakie wykonywał kierowca.  Połowę (dość długiej) drogi przez centrum miasta, spędziłem z zapartymi nogami o deskę rozdzielczą, modląc się o bezpieczny koniec podróży. Przykładowo na 4 pasmowej drodze, kierowca skręcał w lewo z najbardziej skrajnego, prawego pasa. Takich przypadków było mnóstwo. Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, jest tutaj tak powszechne, jak picie wódki w Polsce.  Gdybym chciał opisać wszystkie ekstremalnie niebezpiecznie sytuacje jakich byłem świadkiem,  podczas tego wyjazdu ,  niewyrobił bym się przed końcem Erazmusa. Jeżeli komuś się wydaje, że Turcy są niebezpiecznymi kierowcami, to zapraszam do Syrii.

W związku z tym, że pieniądze zaczęły nam się kończyć, a Damaszek jest miastem o wiele droższym od Aleppo, zdecydowaliśmy się urozmaicić swoją podróż i spać na dachu jednego z hoteli, w centrum miasta. Zanim położyliśmy się do „łóżek” (tak naprawdę były to materace) wybraliśmy się na obowiązkowe nocne zwiedzanie miasta. Damaszek aż kipiał nocnym życiem. W centrum miasta było pełno pubów i kafejek. Spacerując uliczkami w zasadzie co chwile słyszeliśmy „Hello , Welcome , Where are You from? ” a gdy sprzedawcy/zwykli przechodnie dowiadywali się, że z Polski , starali się do nas mówić w naszym języku. Oczywiście z różnym skutkiem, ale czegoś takiego w Turcji nie uświadczyłem. W zasadzie podczas 8 dniowego pobytu w Syrii tylko raz usłyszeliśmy coś co mogło by uchodzić za niegrzeczne. Pewien mężczyzna zapytał się nas „Stupid people! what are You doing in my stupid country ?”. Z ciekawych sytuacji mogę też przytoczyć, spotkanie Mateusza, ze studentami z Libanu, którzy myśleli że Polska leży w Ameryce… bez komentarza

Podczas tamtego czwartkowego wieczoru zwiedziliśmy wielki Souk  i poszwendaliśmy się bez celu po uliczkach metropolii. Byliśmy bardzo zmęczeni pobudką o 4 nad ranem (w Palmyrze), ale osobiście zdawałem sobie sprawę, że bez odrobinki whiskey nie zasnę pod gołym niebem, choć bym nie wiem jak bardzo był zmęczony. Tym razem dla odmiany kupiliśmy odrobinę droższą (250 syp), ale również bardzo dobrą whiskey z Libanu.  Podczas nocnych rozmów dyskutowaliśmy o stosunkach Syria-Liban i Syria-Turcja. W oczach Raniego Bejrut, był miastem niezwykle drogim i  odrobinę niebezpiecznym. W jego mniemaniu, po uznaniu niepodległości Libanu przez Syrię (wycofaniu wojsk) kraj stał się łatwym celem ataków ze strony Izraela.  I wiele stracił po odseparowaniu się od Syrii…Polecam postudiować współczesną historię tego kraju.

Cytat obecnego prezydenta Syrii, Baszara al-Assada pochodzący z rozmowy z byłym premierem Libanu:

„Lahoud jest mój (…) jeżeli wy i Chirac będziecie chcieli usunąć mnie z Libanu, wtedy zgniotę Liban.”

W nocy nie było jakoś szczególnie zimno (może ze względu na stężenie whiskey w krwiobiegu). Przykryliśmy się grubą warstwą koców, która dobrze izolowała. Leżąc na dachu, tego 5 piętrowego budynku , wpatrywałem się w bezchmurne niebo. Zasnąłem szybciej niż się na początku spodziewałem…

(1) Flagi Syrii oraz Hezbollahu przy jednym ze sklepów w centrum Damaszku

Hezbollah jest uważany przez niektóre państwa za organizację terrorystyczną, przede wszystkim przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Izrael i Kanadę

(Dzień 5)

„The roof, the roof, the roof is on fire
We don’t need no water, let the motherfucker burn”

Obudziło nas rażące słońce, które nagrzało opatulające nas koce. Nad naszymi głowami stało dwóch syryjskich chłopców, w wieku około 7 – 8 lat . Obaj mieli plastikowe pistolety i udawali, że do nas strzelają. Po kilku minutach przyszła ich matka(?) i kazała im odejść. Ku mojemu zdziwieniu, kobieta nie nosiła chusty, a jej twarz pokrywały tatuaże. Byłem zaspany ale w momencie kiedy to pisze, tydzień po tym wydarzeniu dalej nie wiem czy ta sytuacja mnie śmieszy czy przeraża.

Przetarłem oczy, wyjrzałem przez balustradę i po raz pierwszy, ujrzałem panoramę miasta w całej okazałości (za dnia). Dachy budynków pokrywały pordzewiałe anteny satelitarne. Gdzieś tam na horyzoncie było widać piaszczyste szczyty otaczające pierścieniem Damaszek. Na ulicy panował spory ruch. Większą cześć pojazdów stanowiły żółte taksówki. Chwile poobserwowałem codzienne uliczne życie a potem zabrałem się za przygotowania do kolejnej wyprawy. Piątek dla muzułmanów jest dniem wolnym przeznaczonym dla modlitwę (coś takiego jak katolicka niedziela) więc wiele miejsc w Damaszku było pozamykanych. Z tego względu postanowiliśmy odwiedzić oddaloną o około 60 km od centrum miasta wioskę o nazwie Malula.

9. Ma’loula (Arabski:  معلولا‎,  Aramejski:ܡܥܠܐ )

Malula jest niewielką, licząca 2 tyś osób wioską z której 80% stanowią katolicy. I nie było by w tym nic dziwnego , gdyby nie fakt,  że większość z mieszkańców potrafi rozmawiać w języku Aramejskim. Język ten od dawien dawna uważany jest za wymarły i jest to dokładnie ten sam język którym posługiwał się Jezus. Sama wioska położona jest na stromym zboczu. Niektóre z budynków zostały wykute lub dobudowane do skał, co może nasuwać pewne (słuszne) skojarzenia z Kapadocją. Malula nie oszałamia pod względem wizualnym, co prawda w wiosce znajdują się dwa (lub więcej) zabytkowych kościołów, ale nie zrobiły one na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Powiem więcej , jeden z nich był nawet lekko kiczowaty. Ale to nie jest ważne, sam fakt przebywania w miejscu w którym ludzie posługują się dawno wymarłym językiem był fascynujący. Co więcej usłyszeliśmy „Ojcze Nasz” po Aramejsku, co uwierzcie mi , po 2 miesiącach przebywania w muzułmańskim kraju, gdzie  5 razy dziennie nawołują na modlitwę z megafonów,  też jest nie lada przeżyciem ! Aha, na koniec jeden Polski akcent. w Kościele znajdują się dwie ikony podarowane przez generała Andersa, który przed wyruszeniem na szlak bojowy spędził w Maluli dwa miesiące.

(2) „Restourant”

(3) Staruszek z osiołkiem

10. Damaszek po raz drugi

Do stolicy Syrii dotarliśmy późnym popołudniem, i zaraz po przyjeździe wybraliśmy się na nocne zwiedzanie . Ponownie przespacerowaliśmy się gigantycznym Soukiem. W Damaszku bazar to długa ulica, zadaszona sklepieniem w kształcie przeciętej na pół rury, przy montowanej do dachów kamienic.  Minęliśmy najsłynniejszą w Syrii lodziarnie, gdzie w drodze powrotnej kupiliśmy wyrabiane z koziego mleka przysmaki. Widzieliśmy też koncert muzyki Syryjskiej z cyklu „music on the road”, zaaranżowanej w naprawdę fajny sposób, ze skrzypeczkami i innymi ciekawymi ludowymi instrumentami. Kilka godzin szwendaliśmy się po tym, liczącym przeszło 4tys lat mieście. Obserwowaliśmy budynki z różnych okresów i epok. Chyba największym odkryciem  jakiego dokonaliśmy tego wieczora, była blaszana tablica z flagą Izraela, przymocowana do bruku jednej z ulic w centrum miasta. Biorąc pod uwagę , że muzułmanie przed wejściem do domu ściągają buty, a nie zrobienie tego jest naprawdę wielką obraza, można sobie tylko wyobrazić jakie uczucia żywią do Izraela. Dla nas to był naprawdę dość duży szok…

(4) drugi wielki szok kulturowy – grupa Syryjczyków depcząca flagę Izraela


Przed snem oczywiście obowiązkowa Whiskey (na lepszy sen oczywiście), gra w karty (zgadnijcie w jaką grę? – pytanie kierowane do kolegów z ms agh)  i rozmowy na wszelkie tematy…

Dzień 6

Ostatni dzień pobytu w Damaszku, w całości poświęciliśmy na zwiedzanie. Zobaczyliśmy obowiązkowe punkty programu : Meczet Umajjadów w Damaszku, w którym przechowywane są relikwia świętego Jana Chrzciciela, fortyfikacje miasta, oraz wiele innych miejsc , których nazw niestety nie pamiętam. Co zauważyłem…w centrum było  bardzo dużo zabytkowych samochodów sprzed kilku dekad.

(5) Meczet Umajjadów ( جامع بني أمية الكبير )

Wielki Meczet Umajjadów z 705 r. – najstarsza budowla w mieście, najważniejsza świątynia w Syrii i czwarta co do ważności w świecie muzułmańskim; została przebudowana z bazyliki Św. Jana Chrzciciela. Do tej pory przechowywane są tam relikwie św. Jana Chrzciciela (czczonego przez muzułmanów jako jednego z proroków). Wyróżnia się trzynawowym korpusem głównym, na którym zachowały się resztki mozaiki z VIII w. Posiada rozległy dziedziniec otoczony arkadami i trzy minarety. Meczet, do którego wszedł Jan Paweł II, pierwszy papież, który odwiedził sanktuarium muzułmańskie.

(6) Auta w Damaszku #1

(7) Auta w Damaszku #2

Zaraz przed zachodem słońca, udaliśmy się na dworzec kolejowy w Damaszku. Cena biletu była śmiesznie mała – 160 Syp (~10zł) za 300 km. Pociąg był już podstawiony. Oczywiście musieliśmy przejść obowiązkową kontrolę z wykrywaczem metalu i mogliśmy jechać. Ku naszemu zdziwieniu, cały wagon był w dziwnych otworach, które do złudzenia przypominały dziury po kulach. Oczywiście po wejściu do pociągu padło pytanie, co się właściwie stało, ale żadnej konkretnej odpowiedzi nie uzyskaliśmy.  Usiedliśmy w wygodnych fotelach i pojechaliśmy w stronę zachodzącego słońca

… ostatni wpis o Aleppo, niedługo

Reklamy

2 Responses to Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 4 (Damaszek)

  1. Pati says:

    powiem Ci, ze co do zapytań turków skąd jesteśmy i chęci mówienia w naszym języku to dość często się spotkałam…ale to może dlatego, że byłam w mieście turystycznym-Alanya 🙂

  2. Monex fraud says:

    Du o jest tutaj turyst w z kraj w arabskich samochody maj cudzoziemskie rejestracje z Arabii Saudyjskiej. Najcz ciej u ywane przyprawy to mi ta i cytryna mo na skosztowa potrawy z ciecierzycy nazywanej hummus kt ra jest praktycznie nieobecna w innych rejonach Turcji natomiast jest wa nym sk adnikiem diety arabskiej i ydowskiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: