Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 3 (PALMYRA)

Ciąg dalszy wpisu Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 2

8. Palmyra (تدمر ‎)

starożytne miasto w środkowej Syrii, założone w oazie w północnej części Pustyni Syryjskiej u podnóża masywu Dżabal Abu Rudżmajn, ok. 215 km na północny wschód od Damaszku

Do Palmyry dojechaliśmy późnym wieczorem. Mimo zmęczenia poszliśmy na kolacje do namiotu beduinów. Tam zaserwowano nam ugotowaną (w całości) nogę kozy z ryżem – tradycyjne jedzenie beduinów. Mięso aż ociekało tłuszczem i nie wyglądało zbyt estetycznie, ale spróbowaliśmy, w końcu nie takie rzeczy jadło się w Turcji… mimo, że normalnie ten posiłek jada się rękoma, my jednak posłużyliśmy się sztucami… co za dużo hardkoru to nie zdrowo. Następnie wypaliliśmy Nargile (fajkę wodną), po której przebierano nas w tradycyjne szaty ludzi pustyni. Później jeszcze mała imprezka taneczna w rytmach bębnów i beduińskich pieśni, było miło , ale naprawdę to tylko turystyczny standardzik i szkoda mojego czasu na opisywanie tego wieczoru, więc od razu przejdę do sedna sprawy.

(Mensaf to specjalność beduinów – całe jagnię, razem z głową, podawane na gotowanym ryżu wymieszanym z orzechami ziemnymi.)

(1) Bogusia w tradycyjnym stroju (~100 wielbłądów)

(dzień 4 )

Czwartego dnia podróży po Syrii, wstaliśmy trochę po 4 nad ranem, zaraz przed wschodem słońca. Ubieraliśmy się wyjątkowo ciepło. Na sobie miałem polar i bluzę , ale jak się później okazało , na lodowaty pustynny wiatr to i tak za mało. Celem naszej wycieczki miał być szczyt (pagórek) usytuowany jakieś 2 km od miejsca w którym spaliśmy. Po kilku minutach marszu przez miasto weszliśmy na plac wykopalisk. Jest to jeden z największych na świece tego typu obiektów (ponad 50 ha!). Szliśmy w zasadzie po omacku, na horyzoncie nie było widać najmniejszego promienia słońca. Po mojej lewej stronie widziałem zarysy setek kolumn.  Było przeraźliwie zimno, twarz miałem schowaną pod kapturem bluzy i kołnierzem polara. W myślach miałem otwierającą scenę z egzorcysty na której grupa ludzi znajduję przeklęta figurkę. To takie głupie nakręcanie się , ale idąc aleją miasta sprzed kilku tysięcy lat ,w promieniach księżyca ,udzielił mi się ten klimat. Więc co chwile w myślach powtarzałem : „niczego nie podnoś, niczego nie podnoś”… Wśród zabytkowych budowli biegały wygłodniałe pustynne psy, jedynym sposobem, żeby odpędzić zwierzęta, było rzucenie kamieniem w ich kierunku. I tak też robiliśmy. Po kilkunastu minutach marszu, w końcu udało nam się wdrapać na niewielki pagórek z którego było widać panoramę całej Palmiry. Usiedliśmy na piaskowym wzgórzu czekając na pierwsze promienie słońca. Wiał wyjątkowo mroźny wiatr, który po kilku minutach zaczął sprawiać nam ból. Jakieś 20 metrów poniżej nas , znajdowała się kamienna pieczara. Zbiegliśmy po zboczu by schować się w jamie, okazało się, że tak naprawdę jaskinia była grobowcem. Po obu stronach znajdowały się kamienne sarkofagi, pokryte delikatną warstwą piasku i pyłu. Przeczekaliśmy kilkanaście minut, do momentu jak na horyzoncie zaczęła pojawiać się tarcza słońca. Po chwili ujrzeliśmy Palmyrę w całej okazałości. Był to jeden z najbardziej porażających widoków jakie w życiu widziałem. I tylko mogłem wyobrażać sobie jak musiało wyglądać to miast w czasach swojej największej świetności.  Serce biło mi szybciej i przez moment poczułem się, jak bym to ja odkrył te starożytne ruiny. Po mojej prawej stronie znajdowała się dolina grobowców, gdzie w wysokich wieżach, wybudowanych na planie kwadratu spoczywali dawni władcy. Po lewej na  wzgórzu stał zamek o dumnej nazwie Fakhr-al-Din al-Maani wybudowany w XIII wieku już za panowania Arabów. Na wprost przede mną rozprzestrzeniał się las kolumn, pośród których wyrastały ruiny monumentalnych budowli.  Był to oszałamiający widok , którego pewnie nie zapomnę przez długie lata , ale mroźny wiatr dawał się we znaki więc postanowiliśmy kierować się w kierunku hotelu. Podczas drogi powrotnej mijaliśmy namioty archeologów. Ciekawostką może być to , że również Polacy prowadzą badania na terenie Palmyry.

Od razu po powrocie do hotelu zasnąłem kamiennym snem i obudziłem się dopiero koło 10 rano. Po przebudzeniu miałem możliwość przekonania się, co to znaczy duże amplitudy temperatury na pustyni. Po lodowatym poranku czekał nas naprawdę ciepły dzień. Co później odcisnęło piętno na naszym zdrowiu, i nawet najlepsze Syryjskie lekarstwo w postaci whiskey za 9 zł nie pomogło. Tego dnia zobaczyliśmy naprawdę wiele… Podczas zwiedzania  zrobiłem mnóstwo zdjęć z których zaprezentuje tutaj, zaledwie malutką część.  Do najciekawszych punktów Palmyry bez wątpienia należy świątynia Baala. Tak, tak… to właśnie tego skur***la tłukł co drugi nastolatek w Diablo II.  Baal był jednym z potężnych, prastarych bóstw Mitologii Ugaryckiej (najstarsza spisana mitologia w języku Semickim). Nie będę tutaj streszczał tych opowieści ale generalnie chodzi o to że Baal zdetronizował Ela (Wszech Bog, stworzyciela świata) i objął po nim panowanie nad światem. Poniżej dwa cytaty które znalazłem w internecie i które oddają klimat tego miejsca (przynajmniej tak mi się wydaje).

Seleukidzi popierali kult Baala w Syrii oddając mu szczególną cześć. Przymuszanie Żydów do jego kultu stawało się powodem powstań żydowskich. Wielokrotnie w Biblii potępia się kult Baala, jeszcze przed czasami machabejskimi.”

„Świątynia Baala Shamina (w Palmyrze), boga deszczu  Wejście do świątyni prowadzi obok ruin wielkiego portyku. W centralnej części świątyni znajdują się pozostałości ołtarza ofiarnego i rytualnego basenu służącego ablucjom kapłana przed złożeniem ofiar ze zwierząt.”

W ramach podsumowania dodam, że szukając informacji w internecie na temat Palmiry miałem ciarki na plecach… Jak teraz o tym myślę to całe to miejsce, ma tak mroczną i plugawą przeszłość, że w pierwszej kolejności nasuwają mi się skojarzenia z opowiadaniami Lovecrafta

(2) wschód słońca #1

(3) wschód słońca #2

(4) wschód słońca #3

(5) Zamek Fakhr-al-Din al-Maani w promieniach wschodzącego słońca #1

(6) brama wjazdowa na teren wykopalisk

(7) głowica kolumny romańskiej zasypana w piaskach

(8) aleja z kolumn na drugim planie Tetrapylon

(9) motor – główny środek transportu, tutejszych kupców

„Na południowy zachód od miasta, w  Dolinie Grobów, znajduje się szereg nietypowych budowli. Są to wolno stojące, kamienne wieże  o kwadratowej podstawie, z I i pocz. II w.

Gdy Arabowie podbili Palmyrę, zaczęło się wielkie grabienie grobowców. Hieny cmentarne, gdy nie mogły ściągnąć biżuterii, odcinały palce i głowy ludziom którzy byli pochowani w dolinie.

(10) Dolina grobowców #1

(11) Dziecko sprzedające pamiątki

(polecam oglądać na pełnym ekranie – w tym celu kliknąć w zdjęcie)

(12) Kobieta z dzieckiem #1

(13) kobieta z dzieckiem #1

(14)  Widok z ostatniego poziomu grobowca

(15) kierunkowskaz na kolejne grobowce

(16) Bohun a na drugim planie świątynia Baala

(powtórzone)

(17) Wejście do Palmyry

Bezpośrednie wejście do miasta prowadzi przez zrekonstruowany, monumentalny łuk. Połączony był on ze świątynią rzędem kolumn, zachowanych obecnie tylko we fragmentach. Jego przedłużenie stanowi kolumnada w kierunku północno-zachodnim, wyznaczająca główną ulicę miasta.

(18) Tetrapylon

Tetrapylon, w architekturze rzymskiej monumentalna brama o 4 wejściach. Niekiedy zwieńczona posągiem z brązu. Tetrapylon ustawiano w miastach na skrzyżowaniu głównych arterii lub na forum. Do najbardziej znanych tetrapylony należą: Janus Quadrifons z IV w. na rzymskim Forum Boarium i tetrapylon z Palmyry (Syria) zwany Wielkim Tetrapylonem.

(19) kolejny widok na Palmyrę

(polecam oglądać na pełnym ekranie – w tym celu kliknąć w zdjęcie)

(20) motocykliści na drodze prowadzącej do Damaszku

(21)… Jestem królem świata

(22) Postój gdzieś na trasie Palmyra – Damaszek

(23) To co … może by tak wspiąć się na Mount Everest Hardkoru i pojechać do Iraku ?

(w końcu mam dwa bardzo poważne zaproszenia …)

(24) Kierunek : DAMASZEK

Naszym kolejnym celem podróży był Damaszek. W promieniach zachodzącego słońca przemierzaliśmy pustynię. co kilkanaście kilometrów mijaliśmy kolejne przydrożne bary i stacje benzynowe. Cena paliwa w Syrii jest niewyobrażalnie niska. Za litr benzyny trzeba zapłacić trochę ponad złotówkę, a Syryjczycy i tak narzekają, że to drogo i kiedyś było dużo taniej. Zapomniałem o tym wcześniej wspomnieć, ale Syria podzielona jest na „stany” (takie nasze województwa), gdy poprzedniego dnia w drodze do Krak de chevaliers, mijaliśmy granice takiego stanu, zatrzymała nas kontrola. Mężczyzna z kałasznikowem na plecach i w arafatce na głowie podbiegł do naszego pojazdu i kazał się wylegitymować kierowcy. Na początku byłem w lekkim szoku i wydawało mi się, że to jakiś obłąkany partyzant chce nas zaatakować, ale na szczęście to  była tylko, rutynowa kontrola drogowa w zachodniej Syrii. Na trasie Palmyra – Damaszek nie mieliśmy takich przygód. Zmęczeni całym dniem zwiedzania , przy dźwiękach muzyki, obserwowaliśmy jak słonce powolnie chowa się za horyzont, a jasne piaski pustyni spowija mrok. Za naszymi plecami zostawiliśmy Palmyrę i podążyliśmy w kierunku kolejnej przygody… tym razem nazywała się : DAMASZEK

Reklamy

4 Responses to Syria 22 – 29 Listopada 2010 // część 3 (PALMYRA)

  1. Pati says:

    a będzie jeszcze jakaś część? :->
    p.s. ja nie mam zaproszenia do iraku, ale mam do pakistanu…no i do turcji oczywiscie;)
    pozdrawiam

  2. Pingback: elubaczow.com - Lubaczów - powiat lubaczowski - portal

  3. Pingback: Góra Nemrut (Nemrut Dağı) 26 grudnia 2010 « Bohun conquers Turkey

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: