Kapadocja 12-14 Listopad 2010 // część 2

Ciąg dalszy wpisu „Kpadocja 12-14 Listopad 2010 // część 1”

Dzień 3

Przebudziłem się chwilę przed 8 rano. Z trudem wstałem z łóżka, a gdy przejrzałem się w lustrze, stwierdziłem, że wino które piliśmy poprzedniej nocy, było mocniejsze niż mi się na początku wydawało. Ale trzeba się było zebrać w garść i łapać stopa do Göreme… Po śniadaniu, spacerem przeszliśmy na główną drogę. Nie trzeba było długo czekać, po kilku minutach zatrzymał się pierwszy samochód. Ku naszemu zdziwieniu, w środku siedział nas znajomy ze sklepu z ceramiką (z którym piliśmy kilka godzin wcześniej). Mężczyzna śpieszył się na spotkanie, ale bez wahania podrzucił nas do Göreme. 7 osób w malutkim Hundaiu to trochę za dużo jak dla mnie , ale jak już wiele razy wspominałem ,w Turcji nikt nie przejmuję się przepisami ruchu drogowego.

5.Göreme.

Bilet wstępu do Göreme kosztował 15 Lirów, czyli w przeliczeniu na PLN, około 30 zł . Większość osób które spotkaliśmy, bez wahania wymieniało to miejsce, jako najważniejszy punkt Kapadocji. W parku znajduje się kilkadziesiąt kościołów, które mnisi wydrążyli w miękkich tufowych skałach. Najstarsze z nich pochodzą nawet z IV wieku. Według mnie, to miejsce jest grubo przereklamowane. W parku było pełno turystów, żeby wejść do kościołów trzeba było odstać swoje w długich kolejkach, a jak już nam się udało dostać do środka, to było tak ciasno, że nie dało się ruszyć. Może wyjdę na ignoranta, ale dla mnie większość tych świątyń była taka sama. Osobiście mogę powiedzieć, że zawiodłem się tym miejscem, może ze względu na tłumy a może na wysoki koszt biletu… Z ciekawostek mogę dodać , że to miejsce zostało odkryte nieco ponad 100 lat temu, przez francuskiego duchownego.

Po wyjściu z Göreme, spacerkiem udaliśmy się na pobliski szczyt, żeby zrobić zdjęcie panoramy.  Krętą , stromą droga doszliśmy do punktu widokowego. W oddali było widać następny punkt naszej podróżny, czyli miasto Üçhisar z twierdzą górującą nad horyzontem. Zamek został wydrążony w wysokiej na 86 metrów górze. Gdy zobaczyłem fortece  przypomniałem sobie rysunek wierzy Babel który widziałem wielokrotnie w książkach (autor: Pieter  Bruegel) . Zaraz potem pomyślałem o  Minas Tirith.  Nie wiem które skojarzenie było bardziej trafne.  Może niektórzy zarzucą mi zbytne fantazjowanie, ale uwierzcie mi , ten widok naprawdę robił wrażenie i żadne zdjęcia tego nie oddadzą.  Zrobiliśmy kilka fotek i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Dziewczyny złapały stopa żeby dojechać do centrum Goreme, ja z Mateuszem spacerkiem przeszliśmy tą niedługa trasę (1km). Na miejscu podzieliliśmy się na dwie 3 osobowe grupy i ponownie stopem wybraliśmy się w podróż.

(1) Jeden z wielu kościołów Goreme (prawie jak PETRA:) )

6. Üçhisar

Żeby dostać się pod twierdzę, trzeba było pokonać długą, krętą drogę. Na szczęście kierowca, który się nad nami zlitował i wziął do samochodu, podwiózł nas niemalże pod samo wejście. Bilet wstępu (jak na Tureckie warunki) był stosunkowo tani  (2TL), co nie będę ukrywać, również nas ucieszyło. Droga na szczyt (zamku), na przemian ciągnie się wewnątrz i na zewnątrz góry. Czasami trzeba było iść bardzo wąskimi i bardzo stromymi podejściami, a na całej drodze była może jedna barierka. Ma to oczywiście swój urok, ale nie daj boże podwinęła by się komuś noga…  Wspinając się podziwialiśmy panoramę Kapadocji. Gdzieś tam w oddali widniały ośnieżone szczyty, głębokie doliny oraz poszarpane przez wiatr tuffowe skały. Na wierzchołku spędziliśmy może 10 minut. Pogoda tego dnia wyjątkowo nam dopisała, słońce doskonale oświetlało górzysty teren środkowej Anatolii. Przyznam, że przez pierwsze chwile spędzone na szczycie moje serce biło odrobinę szybciej. Nie polecam tej wycieczki nikomu kto ma lęk wysokości, ale całej reszcie muszę powiedzieć , że chyba ten punkt zwiedzania Kapadocji zrobił na mnie największe wrażenie i podobał mi się najbardziej.

Po zejściu z góry (twierdzy) pokręciliśmy się trochę po miejscowości która leżała na zboczu. Wydrążone przed kilkoma setkami  lat skały , przekształcone na schronienia, mieszały się z nowoczesnymi domami i hotelami.

(2) Twierdza w pełnej okazałości

(3) Kot na wąskiej uliczce Üçhisar

(4) Ruiny na zboczach Üçhisar

(5) Uliczki

(6) Zbocze pokryte domami , na drugim planie twierdza


7. Doliny Kapadocji

Postanowiliśmy po raz kolejny urozmaicić sobie podróż. Stromym zboczem, pomiędzy budynkami (na skróty) zbiegliśmy do podnóża pagórka. Spostrzegliśmy starą ścieżkę, która zakręcała gdzieś za skały, których w tym punkcie było niebywale dużo. Podążając za ścieżką coraz bardziej oddalaliśmy się od twierdzy, która po kilku minutach zupełnie schowała się za skałami. Mijaliśmy kolejne zapomniane domki wydrążone w tufowych wzgórzach. Po kilkunastu minutach marszu usłyszeliśmy ujadanie dzikich psów. Początkowo nie wiedzieliśmy skąd dochodzi dźwięk, lecz po chwili zorientowaliśmy się, że kilka metrów nad nami, na jednej z półek skalnych, siedziała grupa dzikich psów.  W pierwszym momencie  wystraszyliśmy się, bo w razie ataku, nie było by miejsca gdzie by można bezpiecznie uciec. Ktoś rzucił hasło , że psy wyczuwają strach i lepiej będzie poruszać się do przodu pewnym krokiem. I tak też zrobiliśmy… uzbrojeni w kamienie i gaz pieprzowy brnęliśmy przed siebie. Na szczęście udało nam się nie sprowokować zwierząt do ataku.

Krajobraz dookoła zaczął się zmieniać , pojawiło się coraz więcej drzew, a ścieżka po której początkowo maszerowaliśmy zupełnie zniknęła. Nagle naszym oczom pojawił się głęboki na 15 m -20 m (może więcej) wąwóz, który niecnie pokrzyżował nasze plany. W poszukiwaniu drogi przejścia odbiliśmy w lewo . Przedzierając się przez chaszcze po chwili , doszliśmy do płaskiego terenu. Na naszej drodze spotkaliśmy turystę , po chwili okazało się, że również jest Polakiem. Dalsza podróż obeszła się bez większych ekscesów. No może poza wspinaczką na jedno ze wzgórz, które stanęło nam na drodze.  Po dotarciu do głównej drogi , złapaliśmy stopa i wróciliśmy do Avanos po bagaże.

8. Kayseri / Kahramanmaraş (Epilog)

Do Kayseri chcieliśmy się dostać stopem, ale niestety mieliśmy zbyt mało czasu, żeby się na to przygotować , więc byliśmy zmuszeni wybrać autobus. Gdy dotarliśmy do dworca w Kayseri, okazało się, że miły pan sprzedawca anulował nasze rezerwacje.  Na szczęście zaprzyjaźniony Turek, kolega z akademika (który mieszka w Kayseri) pomógł nam kupić bilety. Zapłaciliśmy mniej o 5 lira, ale mieliśmy mieć przesiadkę w mieście Kahramanmaras. Autobus był ciasny, mały , nieprzyzwoicie w nim śmierdziało i było duszno… ale jakoś przeżyliśmy podróż. Na miejscu okazało się , że spóźniliśmy się na autobus, który miał nas zabrać do Gaziantep. Jednak kierowca i jego koledzy mieli nam pomóc złapać inny pojazd. Przesiedzieliśmy z nimi około 45 min. I choć panowie nie mówili w żadnym innym języku niż Turecki, jakoś się  porozumieliśmy. Robili sobie z nami zdjęcia … w końcu „blond”  goście z Europy (Dla Turków każdy z Europy to Blondyn) to nie lada ciekawostka! Mogę dodać, że miasto w którym utkwiliśmy w środku nocy, słynie z jednych z najlepszych lodów, oczywiście wyrabianych z mleka koziego a nie krowiego. Ale wracając do tematu… Gdy autobus, którym mieliśmy wrócić do Gaziantep w końcu przyjechał, okazało się że nie było w nim miejsca i musieliśmy zapłacić łapówkę, żeby w ogóle do niego wsiąść. (na szczęście tylko 5 lira – ze zniżką w Kayserii , wyszliśmy na zero) . W Gaziantep złapaliśmy taksówkę… i choć była zarejestrowana na 5 osób, dla kierowcy nie było problemem wziąć 6 pasażerów z bagażami i przejeżdżać ponad 100 [km/h] przez czerwone światła … w końcu była noc to Allah nie widział.

W akademiku czekali na nas znajomi z Samsun i Konyi , którzy nocowali u nas przed podróżą do Syrii (jak się później okazało, następnego dnia nie dostali wizy na wjazd, z powodu Bajramu). Po krótkiej rozmowie, niezwykle zmęczeni, położyliśmy się spać… Na zakończenie mogę powiedzieć tylko jedno :

Kapadocja çok güzel !

(7) Twierdza w promieniach zachodzącego słońca

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: