Istanbul 20-24 Październik 2010 // część 3

(ciąg dalszy posta: Istanbul 20-24 Październik 2010 // część 2

dzień 4 – sobota

Sobota była dniem, na  który wszyscy czekali. Nie będę owijał w bawełnę i przynudzał przydługimi wstępami, tylko od razu przejdę do sedna sprawy… Pierwszym  miejscem które zwiedziliśmy był pałac Topkapi. Jeden z ważniejszych zabytków w Istambule. Ten budynek służył Sułtanom przez blisko 1500 lat. Szczerze mówiąc,mimo swojej oszałamiającej historii nie zrobił on na mnie aż tak dużego wrażenia. W środku było tysiące turystów, żeby zobaczyć cokolwiek trzeba był stać w gigantycznych kolejkach. Pomieszczenia były dość ciasne a cały czas trzeba było być w ruchu, bo nowi zwiedzający chcieli wejść do środka… Poza tym najciekawszy element pałacu – Harem, był ekstra płatny. Za zwiedzenie tego przybytku (rozpusty) należało zapłacić 15 TL czyli około 30 zł , co jest dość sporym wydatkiem dla studenta. Wiec darowaliśmy sobie tą przyjemność. Swoją drogą muszę przyznać ze cwani są ci Turcy … bo taki Harem to dla takiego Europejczyka nie lada atrakcja. Nie chce mi się opisywać poszczególnych elementów pałacu , jeżeli kogoś interesuje historia zapraszam do odwiedzenia tej strony . Poniżej przedstawiam najciekawsze zdjęcia.

(1) Brama Imperialna

Oddziela pałac od miasta. Została zbudowana za panowania sułtana Mehmeda II Zdobywcy. Jest zwana również Bâb-ı Hümâyûn. Nad bramą znajduje się inskrypcja z 1478 roku. Po bokach bramy znajdują się pomieszczenia dla strażników.

(2) Bogato zdobione sklepienie jednego z pomieszczeń


(3) mozaika zdobiąca ścianę budynku

(kliknąć w zdjęcie aby powiększyć)


Po zwiedzaniu pałacu udaliśmy się na obiad. Spacerując uliczkami w kierunku restauracji, mijaliśmy dziesiątki straganów, na których można było kupić dosłownie wszystko. Od przewodników po Istambule w języku polskim , po podrobione koszulki Hard Rock Cafe, w przeliczeniu  za 30 zł od sztuki… a jak ktoś był  wytrwały w Targowaniu (TURCY TO LUBIĄ!) mógł zbić cenę nawet o połowę . Podobnie jak w pozostałych zakątkach Turcji , które dane mi było odwiedzić, w Istambule również jest wiele bezpańskich psów i kotów. Te które żyły na terenie pałacu miały dość dużo szczęścia, bo turyści dokarmiali je całymi stertami jedzenia. W porównaniu do zwierząt z Gaziantepu mógłbym powiedzieć,że niektóre ze zwierzaków były nawet „otyłe”

(4) mały kotek wypoczywający przed straganem z pamiątkami

(5) kotek na drzewie

Po obiedzie dane nam było zwiedzić chyba najważniejszy zabytek w całej Turcji . Mowa oczywiście o Hagia Sofii , lub jeżeli ktoś woli Turecki to Ayasofy. Ta monumentalna świątynia może mieć nawet 1700 lat . Zwiedzając budynek przez moją głowę przechodziła tylko jedna myśl … Gdy ten kościół był budowany, nasi przodkowie biegali po lasach z patykami i polowali na dziki czy też inne świnie. A ich szczytowym osiągnięciem w budownictwie była chatka z kupy. Hagia Sofia to oszałamiająca konstrukcja , chodź z perspektywy czasu chyba katedra w Mediolanie, bardziej mi się podobała. Ciekawe jest to, że w 1453 roku po zdobyciu Konstantynopola, przekształcono kościół Mądrości Bożej (poprzednia nazwa) na meczet. Zatynkowano wszelkie chrześcijańskie symbole i dobudowano minarety. Dopiero gdy Ataturk doszedł do władzy , przekształcił budowle w muzeum. Turcy raczej niezbyt dbają o zabytki , wiec przeszło 70 lat po tym wydarzeniu wewnątrz świątyni dalej prowadzone są prace remontowe. Bardzo ciekawy jest fakt, że wewnątrz świątyni nie ma schodów , żeby dostać się na wyższy poziom wychodzi się po pochyłej powierzchni. 

(6) Hagia Sofia od zewnątrz #1

(7) wnętrze Hagia Sofii


(8) Mozaika przedstawiająca świętą rodzinę

Powiem szczerze, mam już dość wysłuchiwania muzułmańskich modłów nadawanych przez megafon pięć razy dziennie. Dlatego gdy zobaczyłem ta mozaikę , naprawdę się ucieszyłem. W całej świątyni jest pełno symboli chrześcijańskich które mieszają się z arabskimi znakami.

(9) Krata nad wyjściem z Hagia Sofii

Kolejnym punktem wycieczki był Błękitny meczet lub czasem inaczej nazywany Meczetem Sułtana Ahmeda. Budynek usytuowany vis-a-vis w stosunku do Hagia Sofii.

(10) Błękitny meczet widziany z okna Hagia Sofii

I znowu nie za wiele jest tutaj do opowiadania,  myślę, że fotografie wystarczą aby opisać klimat tego miejsca.

(11)  Błękitny meczet i mauzoleum Sułtana Ahmeda

Dużo zdjęć z tej wycieczki zrobiłem , ale nie wszystkie mogą znaleźć się na blogu,  zaciekawionych tematem odsyłam do mojego konta na Picassie (link).

Co mogę powiedzieć na podsumowanie … Na pewno było warto i polecam odwiedzenie tego niezwykłego miejsca każdemu kto zawita do Turcji… bo jak ktoś powiedział , to wstyd być w Istambule i nie odwiedzić Hagia Sofii…  Z drugiej strony, to miejsce jest tak popularne wśród turystów, i tak  zatłoczone, że momentami odechciewało mi się zwiedzania. Mimo, że byliśmy po sezonie, kolejki po bilety i do wejść ciągnęły się po horyzont. W pewnym momencie nawet stwierdziłem , że wolałbym wsiąść aparat i połazić po wąskich uliczkach Istambułu , zamiast stać w tych durnych kolejkach… ale gdy udało nam się już wejść do środka Hagia Sofii, szybko zmieniłem zdanie…

Wieczorem czekała nas kolejna (niestety już ostatnia) niespodzianka. Organizatorzy zafundowali nam koncert muzyki klasycznej. Na początku byliśmy sceptycznie nastawieni do tego wydarzenia, ale podczas występu, szybko zmieniliśmy zdanie. Akustyka w teatrze była doskonała.  Tylko kilku Tureckich ignorantów smacznie spało podczas występu. Poniżej załączam plan koncertu. Aha, jedna dodatkowa atrakcja … koncert miał miejsce po Azjatyckiej stronie Istambułu, cała konferencja w części Europejskiej. Na druga stronę cieśniny dostaliśmy się naszym ukochanym mostem. Zobaczyć panoramę Istambułu z mostu bosforskiego to naprawdę bezcenne przeżycie!

(12) Sufit Teatru w którym odbywał się koncert

dzień 5 – niedziela

Niedziela była dniem wolnym. Więc zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na spacer po mieście. Nareszcie nikt nas nie poganiał  i nikt nam nie mówił gdzie mamy iść. Spokojnie spacerowaliśmy sobie bo krętych , stromych uliczkach Istambułu. Odwiedziliśmy port ( Obserwowaliśmy meduzy pływające w klarownie czystej wodzie Bosforu) i kilka zakamarków, do których przeciętny Europejski turysta normalnie by się nie wybrał. Istambuł jest naprawdę przepięknym i niezwykle ciekawym miejscem. W tym momencie mogę śmiało powiedzieć, że to jedno z piękniejszych miast jakie widziałem w swoim 24-letnim życiu (no może poza Krakowem;p). Myślę, że stwierdzenie, że Istambuł jest  bardziej Europejskie niż sama Europa ma swój sens. Na zakończenie muszę dodać, że udało nam się zgubić wśród labiryntu uliczek. Ale dzięki temu dotarliśmy do naprawdę spektakularnych miejsc (wzgórze z którego było widać most oraz Hagia Sofie). Muszę dodać ,że  odwiedziliśmy Istambuł w naprawdę ciekawym momencie. Całe miasto było pełne flag z podobiznami Ataturka i innymi symbolami narodowymi. Nie wiem ile pieniędzy musiały wydać władze na to przedsięwzięcie ale na pewno dużo. Nie wiem dokładnie , ale wydaje mi się, że wszystkie te przygotowania były związane z Tureckim dniem niepodległości (29.10). Turcy są bardzo wierni swoim wartością, jeżeli ktokolwiek powiedział by coś złego na Ataturka myślę, że mogło by się to skończyć mordobiciem. Youtube był przez długi czas zbanowany ze względu na niezbyt przyjemne treści dotyczące wodza, które znajdowały się w filmikach.

Po południu złapaliśmy taksówkę , która odwiozła nas prosto na lotnisko. W samolocie tak jak poprzednio czekał na nas wyśmienity posiłek. W Gaziantep wylądowaliśmy po 20 i na tym zakończyła się nasza wielka przygoda z Istambułem.

(13) Ulice Istambułu

więcej zdjęć z 4 i 5 dnia konferencji poniżej :

ZDJĘCIĄ –>> kliknij<<–

(7) wnętrze Hagia Sofii
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: