Eskişehir 10-12 Październik 2010

 

mapka - Eskişehir

Dzięki uprzejmości Tureckiego chamber of commerce (organizacja zrzeszająca przedsiębiorców, czy coś w ten sens) zostaliśmy zaproszeni do miasta Eskisehir (po ang. Old City), na konferencje, której głównym tematem były relacje U.E.-Turcja . W konferencji wzięli udział studenci z 4 Tureckich miast : Trabzon, Mersin, Eskisehir oraz Gaziantep. W głównej mierze ludzie którzy są, lub byli na Erazmusie.  Oprócz silnej Polskiej ekipy (7 osób z Antepu) do Eskisehir trafili ludzie z Litwy , Łotwy, Hiszpani oraz jedna Niemka która utwierdziła nas w przekonaniu że w Niemczech nie ma ładnych kobiet.  Nasza wycieczkę  zaczęliśmy około godziny 10 rano w niedzielę . Podróż z Gaziantepu do Ankary przebiegła bardzo przyjemnie i bez większych problemów. Lotnisko w stolicy Turcji wyglądało naprawdę niesamowicie. Podobnie jak w Istambule, budynek był bardzo nowoczesny a w środku można zobaczyć na przykład sztuczny wodospad i jeziorko (zdjęcie 1). Po wyjściu na świeże powietrze uderzyła nas niska (w porównaniu z Ggaziantepem) temperatura. Pogoda była deszczowa a temperatura oscylowała w okolicach 15-20 stopni. W samej Ankarze spędziliśmy trochę ponad 3h , więc poza parkiem (2) przy dworcu nie udało nam się zwiedzić nic więcej. A szkoda bo Ankara zrobiła na mnie naprawdę sporę wrażenie. Gęstość zaludnienia jest ogromna, sama stolica jest położona na wzgórzach, które jak dla mnie są dość stromę, ale to nie przeszkadza budować się ludziom gdzie popadnie. Do samego Eskisehir dostaliśmy się szybkim pociągiem. „Szybki” w Turcji nie oznacza to samo co w Polsce. Pojazd był naprawdę bardzo nowoczesny, wygodny a jego średnia prędkość to jakieś 250 km/h. Może kiedyś będzie nam dane podróżować w taki sposób w naszym kraju. Ale biorąc pod uwagę zadłużenie PKP oraz stan torów , wątpię! Ciekawostką jest to że w pociągu rozdawano darmowe słuchawki (przy każdym fotelu było radio, a co kilka metrów telewizor). Przy dźwiękach mojej nowej ulubionej piosenki, podziwiałem  pustynny krajobraz (3).

Eskisehir podobnie jak Ankara to bardzo Europejskie miasto. Zresztą sami Turcy twierdza że zachód Turcji jest dużo, dużo lepszy (bardziej cywilizowany) od wschodu kraju. Nawet kierowcy zatrzymują się na czerwonym świetle, a przy chodnikach są ustawione koszę na śmieci! Na ulicach Eskisehir można spotkać mnóstwo studentów , w tym z Polski.  Tamtejszy uniwersytet należy do jednych z największych w Turcji. Miasto, aż tętni nocnym życiem, w centrum jest pełno knajp w którch można wypić piwsko!

Sama konferencja składała się z dwóch dni. Pierwszego uczestniczyliśmy w serii spotkań. Pierwszy wykładał Pan o bardzo radykalnych poglądach. Który był oburzony faktem, że Unia wymaga od Turcji przyznania się do masakry Ormian podczas pierwszej wojny światowej, a w Grecji zdarzają się tabliczki z napisem Konstantynopol a nie Istambul. Poruszył też sprawę Cypru. Swój wykład zakończył zdaniem „Unia Europejska powinna błagać Turcję, aby ta przyłączyła się do UE”. Pozostawię to bez komentarze … Następnie zostaliśmy skatowani wykładem jakiejś starszej pani o kulturze Turcji w odniesieniu do UE… Masakra, pełno slajdów po Turecku, zero zdjęć ….dawno tak się nie wynudziłem.

Po obiedzie przyszedł czas na pracę w grupach. Jak już wcześniej pisałem , Turcja zdaje sobie sprawę, że na wschodzie kraju panuje  „meksyk”. Z ważnych problemów wymieniali również komplikacje z prawem i sądami oraz braki w edukacji ( w szczególności nauka Angielskiego kuleje!). Generalnie, mówili bardzo konkretnie, ale wydaje mi się, że troszkę nie zdają sobie sprawy że to ich religia najbardziej przeraża ludzi z Europy. Po zajęciach przyszedł czas na kolację (z winem) a potem wypad do knajpy. Obiecałem sobie, że na tym blogu nie będę opisywał swoich alkoholowych ekscesów, więc napiszę tylko że było „przepysznie”. Po knajpie pan kierowca zafundował nam nocny tour po Eskisehir. Ale tutaj też nie będę się rozpisywał bo wypad miał podłoże głównie alkoholowe.

Drugi dzień konferencji w całości został przeznaczony na zwiedzanie. Na początek udaliśmy się do lokalnej siedziby chamber of commerce gdzie obdarowano nas prezentami (krawaty, długopisy, pen drive’y, czekoladki, czapeczki, itp). Potem przyszedł czas na dwa muzea : szkła (8) i rzeźb z wapienia (6). Jak twierdziła pani przewodnik , jest to jedyne takie miejsce w Turcji. Największe wrażenie zrobiły na mnie ręcznie zdobione fajki. (zdjęcie poniżej). Ponadto wzięliśmy udział w zwiedzaniu skansenu (5) i „boat trip” (11) po lokalnej rzece Porsuk. Szczerze mówiąc -nic ciekawego. Eskisehir , bardziej przypomina mała europejską mieścinę niż Tureckie miasto. Nie za bardzo jest tu co opisywać… Wydaje mi się, że siłą napędową miasta są studenci i nocne życie przez nich prowadzone…  Jednak całą wycieczkę uważam za niezwykle udaną, przedewszystkim dlatego, że w zasadzie wszystko poza piwem w knajpie miałem za darmo ! Jednak pewnym polskich instynktów nigdy sie nie wyzbęde…

Na koniec mała anegdotka z  knajpy. W Eskisehir jest jeden bardzo fajny bar dla obcokrajowców (pierwsze piwko na paszport gratis! ), w którym poznałem pewnego Amerykanina. Mieszka w Turcji od 3 lat, uczy angielskiego na tutejszym uniwersytecie. Powiedział mi, że ma w planach przyjechać do Krakowa, bo słyszał, że w naszym kochanym mieście są bardzo dobre „dopalacze”, które można kupić na każdym kroku. Ponadto ostrzegał mnie przed Syrją. Prawdopodobnie jak przekroczę Syryjską granice dostane „permanent ban” na wjazd do USA. Dlatego mam teraz dość ważną decyzję do podjęcia.

Do usłyszenia ! Kolejna notka pewnie za jakieś 2 tygodnie

(bardzo możliwe, że uda mi się pojechać na kolejną konferencje , tym razem do Istambulu)

 

(1) wnętrze lotniska w Ankarze (Eenboğa Havalimani) – sztuczne jeziorko

sztuczne jeziorko w środku lotniska

(2) Park w Ankarze

(3) gdzieś pomiędzy Ankarą a Eskisehir

(4) konferencja

(5)skansen

(6) galeria rzeźb w wapieniu

(7) Statua lwa przy jednym z mostów

(8) muzeum rzeźb ze szkła

(9) przed budynkiem chamber of commerce

(10) Wlepka

(11) „boat trip” po rzece Porsuk

obszerniejsza galeria zdjęć TUTAJ , oraz na moim Facebooku 🙂

Do usłyszenia !

 

Reklamy

2 Responses to Eskişehir 10-12 Październik 2010

  1. piwooooo says:

    „Jednak całą wycieczkę uważam za niezwykle udaną, przedewszystkim dlatego, że w zasadzie wszystko poza piwem w knajpie miałem za darmo” – pierdolę, za rok jadę na erazmusa ;p

    • bohunwturcji says:

      Ty możesz tutaj przyjechać , bo twoja uczelnia ma podpisaną umowę z Gaziantepem ! wiec sobie przyjedz za rok , przeżyjesz troszkę tureckiego hardcore’u

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: