ALANYA 1-3 Październik 2010

Tym razem będzie więcej tekstu, bo same fotki to trochę za mało. Dzisiejszy wpis w głównej mierze będzie dotyczył mojej pierwszej podróży Erazmusowej. Może nie było to miejsce jakoś szczególnie dzikie i wyjątkowe ale pozwoliło mi poznać Turcję z trochę innej strony.

Miejscowość Alanya (bo o niej właśnie mowa) jest oddalona od Gaziantepu o mniej więcej 700 km. Zdecydowanie oba miasta więcej dzieli niż łączy. Alanya to typowy kurort na Riwierze Tureckiej. Według tego co twierdzili Turcy, miasto odwiedza rocznie ponad 2 mln turystów, biorąc pod uwagę, że zamieszkuję ją tylko 100 tys mieszkańców, można sobie łatwo wyobrazić jak duże znaczenie turystyczne ma Alanya . W odróżnieniu od Antepu, na ulicach zamiast setek 40 letnich prawiczków gapiących się na Europejskie kobiety jak na kawał mięsa, można spotkać 40 letnich lowelasów gapiących się w dokładnie ten sam sposób. Ale to chyba norma w tym kraju (trudno się dziwić, bo podobno 90% Turczynek traci dziewictwo dopiero po ślubie, w Polsce chyba na odwrót!) . Do Alanii dostaliśmy się autobusem (kolej w Turcji jest bardzo słabo rozwinięta). Mimo że pojazdy były bardzo nowoczesne (telewizor przy każdym fotelu, darmowe napoje, itp.) , to niemiłosiernie się umęczyliśmy podczas 12 godzinnej „przejażdżki”. Bilet w obie strony kosztował 80 TLR (ok. 160 zł).

Dzięki znajomością (w Turcji, w przeciwieństwie do Polski liczy się bezinteresowna pomoc, a nie cwaniactwo!) udało nam się zdobyć hotel za 20 TLR za noc… Warunki przyzwoite… do plaży mieliśmy może trochę ponad  200 m, a bajerem był basen do dyspozycji gości. Sama Alanya to miasto stylizowane na Europejskie kurorty i moim skromnym zdaniem z „prawdziwą” Turcją nie ma za wiele wspólnego (jeżeli ktoś chce zakosztować prawdziwego Tureckiego hardcore’u to zapraszam do Gaziantep!). Główną zaletą dla przyjezdnych jest fakt, że niemal każdy (w przeciwieństwie do Antepu) mówi tu po Angielsku. Na ulicy można było spotkać turystów z Rosji i  niemal całej Europy (głownie ze Skandynawii , ale nie zabrakło też naszych rodzimych dresików ze swoimi lampucerami). W Alanii jest mnóstwo klubów, knajp i wszelkiego rodzaju miejsc gdzie można spożywać alkohol. Ale jak w każdym tego typu mieście, ceny dla studentów z Polski były raczej zaporowe, więc głownie piliśmy na plaży i w hotelowych pokojach a dopiero potem uderzaliśmy na imprezkę. Poza spożywaniem alkoholu, wylegiwaniem się na plaży i zmaganiem się z 2 metrowymi falami, udało mi się odwiedzić również zamek.  Budowla zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.  Jeżeli kogoś interesuje historia to można kliknąć w linki poniżej:

O Alanii

Zamek w Alanii

Czerwona Wieża

Stocznia

Co do podobieństw pomiędzy Antepem i Alanią wymienić można bez wątpienia wszechobecne śmieci. Turcy raczej nie przejmują się ochroną środowiska i swoje śmieci wyrzucają tam gdzie popadnie, więc w przydrożnych rowach można spotkać niemal wszystko (nawet całe samochody). Jeżeli komuś się wydaje że w Polsce jest syf, to polecam przejechać się tutaj. Zresztą Turcy mają problemy jeszcze z kilkoma innymi (dość istotnymi) rzeczami.  Na ulicach miast panuję wolna amerykanka. Zielone światło na drodze oznacza, że można zacząć się zastanawiać nad wejściem na przejście dla pieszych. Zresztą mało kto ich używa, bo Turcy przechodzą przez drogę tam gdzie popadnie. A kierowcy na złość przyśpieszają jak tylko zobaczą COKOLWIEK na jezdni. Ja osobiście bał bym się tu usiąść za kółkiem … Kolejnym ważnym problemem zarówno w Alanii jak i w Antepie jest brak jakiegokolwiek prawa budowlanego. Nie ma czegoś takiego jak „renowacja” budynków , ludzie wyprowadzają się ze starych  domów , zostawiają je puste i przenoszą się w inne miejsca. Budowle są w najróżniejszych stylach: lepianki z „kupy” stoją koło nowoczesnych budynków, ja osobiście nie widzę w tym żadnej logiki. Jednak największym problemem Turcji jest według mnie brak jakiegokolwiek poszanowania dla zwierząt (w szczególności w Antepie). Po ulicach błąkają się setki (a nawet tysiące) zagłodzonych kotów i psów. A władzę miasta raczej nic sobie z tym nie robią. Gdy chcieliśmy dokarmić bezdomnego psa okazało się że z zakupem karmy też są problemy…  Ale koniec z narzekaniem… wyjazd do Alanii uważam za wyjątkowo udany. Dzięki ci Boże za Unie Europejską i Erazmusa … Za tydzień (lub dwa) kolejna wycieczka nad morze… a gdy skończą się upały przyjdzie czas odwiedzić jakiś poważny kraj śmierdzący hardcorem jak Iran , Syria czy Jordania … do usłyszenia !

plaża w Alanii (1)

Beztroska zabawa na plaża w Alanii  (2)

wszechobecne śmieci (porzucony wrak samochodu, gdzieś w centrum Alanii)(3)

Opuszczony budynek (4)

(5)

panorama  z góry zamkowej (6)

Rodzinny piknik nad przepaścią.  (7)

statek wycieczkowy w zatoczce po drugiej strony góry, w promieniach zachodzącego słońca (8)

fragment murów obronnych twierdzy i widok na plażę w Alanii (9)

mury obronne i pozostałości po zabudowaniach (10)

Alania nocą (11)

bezdomny kotek (12)

droga powrotna do Antepu (13)

 

*** Więcej zdjęć TUTAJ

 

Reklamy

6 Responses to ALANYA 1-3 Październik 2010

  1. Precel says:

    Widzę, że upodabniasz się do ludności etnicznej z tą brodą 😛 spoko wpis, keep up the good job 😀 pozdro

  2. wojtas says:

    „wszechobecne śmieci” – postapokaliptyczny krajobraz, żywcem wyjęty z Fallouta

  3. wpaveu says:

    Niesamowite miejsce do fotografowania i erasmusowania:) zazdroszczę Ci takiej ogromnej ilości międzynarodowych erasmusów. Nas tu w Algeciras jest zaledwie 7 osób – jest dobrze, ale zawsze więcej to lepiej – tak jak z winem;)

    P.S: uwielbiam to zdjęcie z „martwym samochodem” 🙂

    • bohunwturcji says:

      w tym momecie w akademiku mieszka 3 niemców , 1 węgierka , 8 polaków … i jeszcze dwie osoby mają dojechać … w mieście też mieszka trochę erazmusów , ale raczej sie z nimi nie trzymamy 🙂 pozdro

  4. sabina says:

    Niesamowity jest „piknik nad przepaścią” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: